TranslateSubtitles.org

Gomorra.S01E01.Il.clan.dei.Savastano.BluRay.1080p.HEVC.DD5.1.x265.srt Polish (pl) subtitles

Download subtitles

Subtitle preview:

1
00:00:19,000 --> 00:00:22,950
www.NapiProjekt.pl - nowa jakoϾ
napisów. Napisy zosta³y specjalnie

2
00:00:23,000 --> 00:00:27,000
dopasowane do Twojej wersji filmu.
Umieœci³a zdjêcie moje i swojej
matki na jakimœ Booku.

3
00:00:27,200 --> 00:00:30,900
- Na Facebooku, to portal
spo³ecznoœciowy.
- Mam siê zacz¹æ martwiæ?

4
00:00:31,100 --> 00:00:34,000
Luzuj gruczo³.
Wszystkie dzieciaki go maj¹.

5
00:00:34,200 --> 00:00:38,700
I siedzi przy tym zasranym kompie.
Co ona tam, do cholery, wypisuje?

6
00:00:38,900 --> 00:00:43,300
- Jej sprawa.
- I potem kazdy to czyta?

7
00:00:43,500 --> 00:00:46,300
Jej znajomi.

8
00:00:47,800 --> 00:00:52,000
Wywalê ten komputer w cholerê i
siê skoñczy.

9
00:01:26,500 --> 00:01:29,200
Dobre.

10
00:01:47,600 --> 00:01:51,900
- Boziu, co to w ogóle za piosenka?
- Ale antyk z ciebie, Attilio.

11
00:01:52,100 --> 00:01:56,000
WeŸ przestañ. Po prostu zbyt
nowoczesne jak dla mnie.

12
00:01:58,400 --> 00:02:00,900
Tak czy siak, czujê, ¿e ta akcja
to bêdzie jakaœ kaszana.

13
00:02:01,100 --> 00:02:04,600
Don Pietro móg³ dogadaæ siê z Conte.

14
00:02:12,500 --> 00:02:15,300
Nie podoba siê nutka.

15
00:02:21,800 --> 00:02:29,600
.:: GrupaHatak. pl::. Gomorra [1x01]

16
00:02:30,000 --> 00:02:33,600
T³umaczy³: józek & Niko

17
00:03:12,000 --> 00:03:15,700
/- Kto tam?
- To ja, mamo.

18
00:03:25,700 --> 00:03:29,500
Gdzie ja wsadzi³em fajki?
Kopsnij jednego.

19
00:03:34,600 --> 00:03:39,600
Dziêki nim znów czujê, ¿e ¿yjê.
Pierwszy raz widzê coœ takiego.

20
00:03:40,300 --> 00:03:42,500
IdŸ.

21
00:03:47,400 --> 00:03:51,900
- Wszystko gra?
- No, jedzie na górê.

22
00:04:35,700 --> 00:04:38,900
Salvatore, nie pal przy stole.

23
00:04:39,100 --> 00:04:43,700
Mamo, ale to sztuczny papieros.
Widzisz gdzieœ ognik?

24
00:04:44,100 --> 00:04:46,300
Próbujê rzuciæ.

25
00:04:46,500 --> 00:04:54,500
Mam w nosie, ¿e sztuczny. Przy stole
nie pal.

26
00:05:00,300 --> 00:05:05,500
Panie, po³ogos³aw nas i chleb
nasz powszedni. Amen.

27
00:05:05,900 --> 00:05:08,100
Amen.

28
00:05:39,600 --> 00:05:43,700
Mamo, powinnaœ prowadziæ program
kulinarny.

29
00:05:50,800 --> 00:05:53,200
Podpalaj.

30
00:06:06,400 --> 00:06:08,900
Co jest?

31
00:06:11,000 --> 00:06:15,000
- Salvatore, co siê sta³o?
- Nic mamo, nic, spokojnie. Poczekaj.

32
00:06:16,500 --> 00:06:19,200
Wy szmaciarze! Podpalili mi dom!
Na górê!

33
00:06:19,400 --> 00:06:22,800
- O Maryjo, Salvatore...
- Spokojnie.

34
00:06:26,100 --> 00:06:28,800
Spokojnie, tylko spokojnie.

35
00:06:30,300 --> 00:06:35,200
- ChodŸ tutaj.
- Gdzie idziemy?

36
00:06:35,800 --> 00:06:38,600
Spokojnie, ch³opcy zaraz nas st¹d
zabior¹.

37
00:06:39,900 --> 00:06:44,000
- Salvatore, umrzemy.
- WejdŸ tutaj, usi¹dŸ tutaj.

38
00:06:47,900 --> 00:06:50,900
...³askiœ pe³na, Pan z tob¹.

39
00:06:51,100 --> 00:06:54,300
B³ogos³awionaœ ty miêdzy
niewiastami i b³ogos³awiony owoc

40
00:06:54,500 --> 00:06:58,100
¿ywota twojego, Jezus...
Halo? Zg³aszam po¿ar.

41
00:06:58,300 --> 00:07:01,700
Przy Stornaiolo 71.

42
00:07:01,900 --> 00:07:05,600
Nie wiem, widzê go z ulicy.

43
00:07:05,800 --> 00:07:09,600
Nie, jestem zwyk³ym przechodniem.

44
00:07:19,300 --> 00:07:23,200
Œwiêta Maryjo, matko Bo¿a, módl
siê za nami grzesznymi,

45
00:07:23,400 --> 00:07:26,900
teraz i w godzinê œmierci naszej.

46
00:07:33,000 --> 00:07:34,800
Jezu, co tu tak capi benzyn¹?

47
00:07:35,000 --> 00:07:37,500
- Komuœ przecieka bak.
- Debil.

48
00:07:37,700 --> 00:07:40,600
- Zdrówko.
- Zdrówko ch³opcy.

49
00:07:42,000 --> 00:07:45,300
- Postawisz tysi¹c na Pupettê?
- A co?

50
00:07:45,600 --> 00:07:49,100
Mo¿esz zarobiæ piêæ tysiêcy.

51
00:07:49,400 --> 00:07:53,100
- Bujaj wory, Alfredo.
- No weź, wygramy sześć tysięcy, Attilio.

52
00:07:53,300 --> 00:07:56,100
- Dawaj Attilio, sześć tysięcy!
- Morda.

53
00:07:56,300 --> 00:07:59,000
Niech robi jak chce, żeby potem nie było,
że nie puściliśmy cynku.

54
00:07:59,300 --> 00:08:03,500
Masz, Alfredo, obym nie stracił.
Nie wywalam kasy w błoto.

55
00:08:03,800 --> 00:08:07,900
- To mądrzej ją wydawaj, Attilio.
- Wal się. Wieśniak.

56
00:08:08,700 --> 00:08:12,700
Matko, jak to capi. Muszę się przebrać,
bo nie wyrobię. Idziesz?

57
00:08:12,900 --> 00:08:14,800
Spadamy.

58
00:08:15,000 --> 00:08:17,900
- Narka chłopaki.
- Cześć. Cześć Ciro.

59
00:10:28,400 --> 00:10:30,200
- Dzień dobry.
- Dzień dobry, Donna Imma.

60
00:10:30,500 --> 00:10:32,100
- Wejdźcie.
- Dziękujemy.

61
00:10:34,800 --> 00:10:37,300
- Napijecie się pysznej kawy?
- Nie chcemy robić pani kłopotu.

62
00:10:37,500 --> 00:10:39,700
Żaden kłopot. Zaraz powiem kuchni,
żeby przygotowali.

63
00:10:39,900 --> 00:10:43,700
- Wielkie dzięki.
- Carmela. Zaparz kawę.

64
00:10:48,500 --> 00:10:51,500
Chłopcze, co ty?

65
00:10:55,700 --> 00:10:58,000
Gapisz się na jej tyłek?

66
00:10:58,200 --> 00:11:01,000
- No co ty.
- Zachowuj się.

67
00:11:01,200 --> 00:11:07,800
Furcio wykłada 1.78, a De Rosa
1.2490.

68
00:11:09,100 --> 00:11:12,200
Don Pietro, na pewno się zgadzamy?

69
00:11:12,400 --> 00:11:16,500
Przyjmuję te cyfry, ale jeśli wpieprzy
się w to Conte, mamy przejebane.

70
00:11:17,300 --> 00:11:19,500
Mówię to panu, bo miałem już przez
niego dwa przestoje.

71
00:11:19,700 --> 00:11:23,300
- Kolejny raz nie dam się wydymać Contiemu.
- De Rosa...

72
00:11:24,000 --> 00:11:28,100
Po pierwsze: wyrażaj się, jest wśród
nas kobieta.

73
00:11:28,300 --> 00:11:29,700
Proszę wybaczyć, Donna Imma.

74
00:11:29,900 --> 00:11:34,100
Po drugie: Mam gwarancję, że tym razem
Conte się nie wpieprzy.

75
00:11:34,300 --> 00:11:37,400
To pewne?

76
00:11:40,300 --> 00:11:44,400
De Rosa, rób jak mówię i bądź spokojny,
mówię ci, że wyjdziesz na swoje.

77
00:11:44,600 --> 00:11:47,000
Gennaro, za mną.

78
00:11:49,200 --> 00:11:53,400
Załącznik numer dwa: Russo,
współczynnik numer czternaście.

79
00:11:53,900 --> 00:11:59,200
Chciałbym tam być i widzieć, jak ten
skurwiel sra w gacie.

80
00:11:59,600 --> 00:12:01,800
Zobaczymy czy zrozumiał, że ma grzecznie
siedzieć na dupie.

81
00:12:02,000 --> 00:12:03,900
- Zająć się gaszeniem domu.
- Dokładnie.

82
00:12:04,100 --> 00:12:07,400
A jak nie pojmie przekazu?

83
00:12:14,200 --> 00:12:19,800
To wyjaśnimy mu ponownie, że zasady
ustalam ja, nie Salvatore Conte.

84
00:12:31,900 --> 00:12:35,300
- Przepraszam, Donna Imma.
- Cześć Ciro.

85
00:12:35,500 --> 00:12:39,100
Skończyłem i czekam, aż Don Pietro
mnie zwolni.

86
00:12:39,300 --> 00:12:42,400
- Oczywiście, możesz iść, przekażę mu.
- Dobranoc.

87
00:12:42,600 --> 00:12:46,100
Ciro, poczekaj.
Podoba ci się ta kanapa?

88
00:12:48,200 --> 00:12:51,300
No pewnie, cudo.

89
00:12:51,600 --> 00:12:54,800
Więc jest twoja.

90
00:12:55,500 --> 00:12:59,900
- No co się tak zastanawiasz?
- Nie mogę jej przyjąć.

91
00:13:00,100 --> 00:13:04,600
Daj spokój, zrobisz mi przysługę.
Rano przyjdzie nowa.

92
00:13:05,100 --> 00:13:08,400
Zawołam Gennego, żeby ci pomógł.
Genny!

93
00:13:08,600 --> 00:13:12,600
- Co, mamo?
- Chodź, pomóż Ciro.

94
00:13:18,100 --> 00:13:21,800
- Dzieki, Gennaro.
- Ciro?

95
00:13:23,800 --> 00:13:27,700
Zadzwoń następnym razem, jak będziecie
smażyć Conte.

96
00:13:28,100 --> 00:13:32,900
Spoko, jeszcze będzie okazja.
To jeszcze nie koniec.

97
00:13:33,100 --> 00:13:36,500
Dzwoń, kapujesz?

98
00:13:40,700 --> 00:13:43,800
- Cześć.
- Dzięki. Trzymaj się.

99
00:14:03,100 --> 00:14:06,900
To pewne?
Rozumiem, dzięki.

100
00:14:07,100 --> 00:14:09,900
- Imma, Ciro zabrał już sobie kanapę?
- Tak, a co?

101
00:14:10,100 --> 00:14:13,300
Ta nowa mi się nie podoba.

102
00:14:14,100 --> 00:14:17,400
Nie podoba mi się.
Nie podoba.

103
00:14:18,100 --> 00:14:21,400
Capano byli w Sharm el-Sheikh,
bardzo sobie chwalili.

104
00:14:21,600 --> 00:14:25,600
- A co mnie jacyś Capano?
- A coś ty taki naburmuszony?

105
00:14:25,800 --> 00:14:29,500
- Ale się objadłem tymi pulpetami.
- Dziwne. Przecież zjadł tylko 15.

106
00:14:29,700 --> 00:14:31,900
Pewnie ma tasiemca.

107
00:14:32,100 --> 00:14:37,300
- Dzieciakom spodobałoby się w Sharm el-Sheikh.
- Im wszędzie dobrze.

108
00:14:37,500 --> 00:14:42,100
- Ale tam najlepiej.
- Pięknoto ty.

109
00:14:46,900 --> 00:14:49,900
Późno już.
Attilio!

110
00:14:51,900 --> 00:14:55,900
- Atti, idziemy.
- Ciro, ja odpadam.

111
00:14:57,400 --> 00:15:00,200
Spoko, pójdę sam.

112
00:15:01,000 --> 00:15:03,100
Zdzwonimy się. Pa Antonietta!

113
00:15:21,200 --> 00:15:22,500
- Hej Tupe.
- Hej Ciro.

114
00:15:22,700 --> 00:15:25,200
- Dzień dobry Gigino.
- Cześć Ciro. Kawy?

115
00:15:25,800 --> 00:15:29,000
Ciro, mogę na słówko?

116
00:15:29,600 --> 00:15:34,800
- A po co tu jestem?
- Wszystko masz tu napisane.

117
00:15:35,400 --> 00:15:39,600
- Ciro, mam prośbę.
- Dawaj, Tupe.

118
00:15:41,400 --> 00:15:45,300
Moja żona ma bratanka.
Dobry chłopak, ale...

119
00:17:56,700 --> 00:18:01,900
Trzy trupy. Przynajmniej.
I nie wiem, ilu rannych na podłodze.

120
00:18:02,100 --> 00:18:05,100
Te skurwysyny wrzuciły
w dodatku dwa granaty.

121
00:18:05,300 --> 00:18:10,000
- A co z tobą?
- Gówno. Gdybyś to był ty, byłbyś trupem jak tamci.

122
00:18:11,000 --> 00:18:15,800
Zjebaliśmy, Atti.
Trzeba było wiedzieć, że Conte nie odpuści tamtej akcji.

123
00:18:16,100 --> 00:18:20,300
Ciro, ani słowa Pietro, rozumiesz?

124
00:18:26,400 --> 00:18:33,700
To mógł być każdy z nas.
Nikt nie jest nieśmiertelny.

125
00:18:33,900 --> 00:18:39,200
Każdy z nas mógł tam dziś umrzeć.
A reszta stałaby tu, jak my teraz i opłakiwała go.

126
00:18:40,800 --> 00:18:44,500
Przyszli z karabinami
do naszego domu, w niedzielę.

127
00:18:45,400 --> 00:18:47,000
Mogły być tam dzieci.

128
00:18:47,900 --> 00:18:51,300
Czegoś takiego się nie wybacza.

129
00:18:51,500 --> 00:18:57,900
Musimy go dopaść
i wyrwać mu z gardła ten zdradziecki język.

130
00:18:59,200 --> 00:19:03,000
Ponoć ukrywa się w fabryce kapeluszy, wuju.

131
00:19:03,400 --> 00:19:06,700
To bez znaczenia gdzie,
znajdziemy gnoja.

132
00:19:06,900 --> 00:19:11,000
Musimy obmyślić plan, Don Pietro.

133
00:19:11,200 --> 00:19:14,200
Trzeba go wywabić.
To nie miejsce na...

134
00:19:14,400 --> 00:19:18,200
- Na co?
- Don Pietro, nie można tam tak po prostu wejść.

135
00:19:18,400 --> 00:19:22,000
- To niebezpieczne.
- A jaśniej?

136
00:19:22,200 --> 00:19:26,700
Trzeba to dobrze przemyśleć, wuju.
Ten skurwiel wszędzie ma żołnierzy.

137
00:19:26,900 --> 00:19:29,700
O czym tu myśleć, Africano?

138
00:19:29,900 --> 00:19:34,600
Gdyby tam, w barze, był twój syn,
też byś tyle myślał?

139
00:19:34,800 --> 00:19:37,700
Ty też byś tyle myślał?

140
00:19:37,900 --> 00:19:40,800
- A ty?
- Masz rację, wuju, ale musimy zdecydować, co robić.

141
00:19:41,000 --> 00:19:43,400
Zamknij się.

142
00:19:45,600 --> 00:19:52,700
To Conte mógł pomyśleć. Wcześniej.
Teraz już za późno.

143
00:20:34,200 --> 00:20:38,100
Jak my tam wejdziemy, do kurwy nędzy?
Wszędzie straże.

144
00:20:38,300 --> 00:20:42,100
To jego terytorium, nie dziwne.

145
00:20:43,400 --> 00:20:47,300
Kto tu w końcu na kogo poluje?
My na niego, czy on na nas?

146
00:20:47,500 --> 00:20:49,600
Jest jak jest.
Najważniejsze że go znaleźliśmy, nie?

147
00:20:49,800 --> 00:20:51,100
Mówię serio, Attilio.

148
00:20:56,000 --> 00:21:00,800
Salvatore Conte robi, co chce,
a Don Pietro kręci się jak gówno w przeręblu.

149
00:21:01,000 --> 00:21:08,200
Pietro Savastano nie stał się tym,
kim się stał, dzięki swoim pięknym oczkom.

150
00:21:13,500 --> 00:21:16,200
A wiesz, co ja myślę?

151
00:21:16,400 --> 00:21:21,200
Że Pietro Savastano się postarzał.
I Salvatore Conte o tym wie.

152
00:21:31,300 --> 00:21:36,300
Może pojedziemy po nową kanapę gdzieś
poza Neapol? Może do Salerno?

153
00:21:36,600 --> 00:21:39,300
- Co myślisz?
- Nie, Immacolato. Nie.

154
00:21:39,500 --> 00:21:43,500
Więc co zrobimy? Kupimy taką samą
choć wiemy, że w środku mogą być...

155
00:21:43,700 --> 00:21:47,000
Nic nie zrobimy. Nic.

156
00:21:49,800 --> 00:21:53,200
Mamy rozwiesić billboardy
z ostrzeżeniami?

157
00:21:53,400 --> 00:21:56,500
Gdyby mnie kto ś pytał o zdanie,
spuściłbym łomot tym w sklepie

158
00:21:57,000 --> 00:21:58,900
i rozjebał im cały ten magazyn.

159
00:21:59,400 --> 00:22:02,000
Bo jakoś nie wierzę,
że gówno wiedzieli.

160
00:22:02,200 --> 00:22:05,300
- Jak ty się odzywasz przy stole?
- A co, po chińsku gadam?

161
00:22:05,500 --> 00:22:10,300
- Nic nie zrobimy.
- A gdzie będziemy siedzieć? Na podłodze?

162
00:22:36,000 --> 00:22:39,400
Zmiataj do ojca.

163
00:22:56,400 --> 00:22:59,800
- Czysto.
- Czysto.

164
00:23:02,000 --> 00:23:04,800
Czysto.

165
00:23:56,700 --> 00:23:57,800
- Dzień dobry.
- Cześć.

166
00:23:59,600 --> 00:24:00,600
Czego ci trzeba, stary?

167
00:24:01,200 --> 00:24:02,200
Jedna?

168
00:24:06,300 --> 00:24:09,800
Cholera. Bierz.
Szybciej, bierz.

169
00:24:15,000 --> 00:24:17,500
Szybko.

170
00:24:18,400 --> 00:24:21,800
- Pamiętasz?
- Jasne.

171
00:24:24,600 --> 00:24:28,100
Widzisz, co się tu dzieje?
Robią co chcą, hulaj dusza.

172
00:24:28,300 --> 00:24:33,300
Mamy straszny burdel. Gliny, dziennikarze.
Przez to zeszło o trzysta działek mniej ni ż zawsze.

173
00:24:33,500 --> 00:24:38,100
- Attilio, gadałeś z Pietro?
- Bolletta gadał, czekają na nas.

174
00:24:54,500 --> 00:24:57,600
To na nic, chłopcy.
Próbowałem ale do niego nic nie dociera.

175
00:24:59,400 --> 00:25:04,200
Nie słucha.
Mówi, że trzeba to zrobić szybko.

176
00:25:04,600 --> 00:25:07,800
Chce, żeby zrobić tamtemu takie piekło,
jakie on zrobił nam.

177
00:25:08,000 --> 00:25:12,800
Zajebiście. Czyli znowu ściągniemy
na siebie prasę i psy.

178
00:25:13,000 --> 00:25:14,900
Gdzie się ukrywa?

179
00:25:15,100 --> 00:25:18,700
Mam cynk,
gdzie ma być jutro wieczorem.

180
00:25:18,900 --> 00:25:22,900
- Od kogo?
- Po prostu wiem i już.

181
00:25:23,100 --> 00:25:25,000
Chłopcy, jemu chyba odjebało.

182
00:25:25,200 --> 00:25:29,200
A Conte łazi i gada,
że Savastano sra pod siebie ze strachu.

183
00:25:29,400 --> 00:25:32,200
- Mówiłem że tak będzie.
- Dość.

184
00:25:32,400 --> 00:25:36,700
Musimy zrobić swoje.
Niech każdy się zajmie swoją robotą.

185
00:25:37,200 --> 00:25:39,700
Jedziemy.

186
00:25:51,300 --> 00:25:53,600
Przestań napierdalać na Pietro
przy tych szmaciarzach!

187
00:25:54,300 --> 00:25:55,300
Chcesz, żeby się dowiedział?

188
00:25:55,500 --> 00:25:59,800
Ogarnij się, bo inaczej
skończysz z kulką w głowie.

189
00:26:02,000 --> 00:26:06,200
Jak mi cię każą wykończyć,
to dopiero się będziesz śmiał.

190
00:26:17,000 --> 00:26:21,300
Pino, nie mam szmalu.
Pożyczysz trochę?

191
00:26:21,500 --> 00:26:26,200
- Nie ma mowy.
- No weź, oddam za tydzień.

192
00:26:26,600 --> 00:26:31,100
Co to?
Okleiłeś se nogi plastrem?

193
00:26:32,000 --> 00:26:36,700
Coś ty na siebie założył?
Widzicie te bezradne nóżki?

194
00:26:39,800 --> 00:26:44,100
Odpierdolcie się od moich butów!
Co w nich dziwnego?

195
00:26:45,000 --> 00:26:49,300
Lepiej spójrzcie na siebie. Debile.
Pogadam z Gennym, on mi pożyczy.

196
00:26:49,500 --> 00:26:54,300
- Co ty, on teraz ma inne rzeczy na głowie.
- Jakie?

197
00:26:54,700 --> 00:26:59,400
Podejdź, Bezradna Nóżko.
Brawa dla Bezradnej Nóżki!

198
00:26:59,600 --> 00:27:03,300
Wiesz, że w Sanita
mają niższe ceny?

199
00:27:03,500 --> 00:27:06,800
Hera kosztuje już
tylko jedenaście euro.

200
00:27:07,700 --> 00:27:17,000
Mówią, że to przez tę nową organizację,
ale wątpię.

201
00:27:17,500 --> 00:27:21,000
- Bo?
- Muszą to przetrawić.

202
00:27:22,000 --> 00:27:25,500
Wiedzą, że będzie burdel,
będą kręcić się psy

203
00:27:25,700 --> 00:27:30,300
A z psami na karku gówno sprzedasz.

204
00:27:34,400 --> 00:27:37,200
Co do jutra...

205
00:27:41,500 --> 00:27:44,500
- Ja też chcę iść z wami.
- Nie ma takiej potrzeby, Gennaro.

206
00:27:44,700 --> 00:27:48,300
- Nie ty decydujesz, jaka jest potrzeba
- Ja mam gówno do gadania.

207
00:27:48,500 --> 00:27:52,000
To twój ojciec podejmuje takie decyzje.

208
00:27:55,800 --> 00:27:59,600
Ciro, chcę mu pokazać,
że mam jaja.

209
00:28:00,900 --> 00:28:05,400
- Jak będę z tobą, na pewno nam się uda.
- Wiem.

210
00:28:05,800 --> 00:28:09,000
Ale to spore niebezpieczeństwo.

211
00:28:11,800 --> 00:28:15,100
Chcesz uszczęśliwić staruszka?

212
00:28:15,300 --> 00:28:18,000
Zostań w domu, wierz mi.

213
00:28:28,000 --> 00:28:30,800
Pękasz?

214
00:28:32,400 --> 00:28:35,700
Myślisz, że to dziwne?

215
00:28:38,100 --> 00:28:42,000
Ciro, jak ojciec mnie puści,
będę cię osłaniał.

216
00:28:47,600 --> 00:28:50,300
Serio.

217
00:30:00,800 --> 00:30:04,800
Wystaw drugi rachunek
na nazwisko Attilio Diotallevi.

218
00:30:07,000 --> 00:30:10,300
- Czy to problem?
- Nie.

219
00:30:11,000 --> 00:30:15,100
- Na to samo, trzy magazynki?
- Tak, to samo.

220
00:30:17,000 --> 00:30:19,400
Weź rachunek dla Attilio,
potem każ zrobić jeszcze dwa:

221
00:30:19,600 --> 00:30:21,600
dla Centocapelli i Lisca.

222
00:30:29,900 --> 00:30:32,800
Podaj mi sprzęt.
Chodź tu.

223
00:31:12,600 --> 00:31:15,800
- Kiedy jedziesz?
- Niedługo.

224
00:31:24,400 --> 00:31:27,600
Zamknij drzwi, delikatnie.

225
00:32:00,900 --> 00:32:05,000
- Gdzie kawa?
- Tam stoi.

226
00:32:16,700 --> 00:32:18,900
Jesteście naprawdę opóźnieni,
wszyscy trzej.

227
00:32:19,100 --> 00:32:22,200
- Akurat!
- Siadaj, głupku.

228
00:32:28,600 --> 00:32:32,400
Tato, mogę jechać dziś z Ciro?

229
00:32:35,800 --> 00:32:39,400
- Tato.
- Słyszę, ale nie pozwalam.

230
00:32:39,600 --> 00:32:43,600
- Będę się go trzymał.
- Nie ma powodu, Gennaro.

231
00:32:43,800 --> 00:32:47,800
Zabaw się, wyjdź gdzieś.
Twój czas nadejdzie kiedy indziej.

232
00:32:49,900 --> 00:32:52,700
Nigdy nie dasz mi szansy.

233
00:32:52,900 --> 00:32:57,200
Gennaro, jesteś moim synem.
Nie musisz dostawać szans.

234
00:33:32,100 --> 00:33:37,500
- Patrz przed siebie.
- Odwal się. Chcę umrzeć z dobrą fryzurą.

235
00:33:37,900 --> 00:33:41,900
Następnym razem musimy kupić
kamizelkę dla Lisca na dziale dziecięcym.
xxxxx

236
00:33:42,100 --> 00:33:45,500
- Słyszałeś?
- A idź w chuj.

237
00:34:32,900 --> 00:34:36,100
- Jak leci, Michele?
- Spoko, a u ciebie?

238
00:34:36,300 --> 00:34:39,400
Wporzo.

239
00:34:40,900 --> 00:34:43,600
Lucia, świetnie gra w bilard.

240
00:34:43,800 --> 00:34:48,800
- Mam nieruchomą rękę.
- Dosłownie nieruchoma, czaisz, Gennaro?

241
00:34:49,100 --> 00:34:53,100
Śmiejesz się czasem?
Zawsze jesteś taki nadąsany.

242
00:34:53,300 --> 00:34:56,500
Masz rację, jestem wkurwiony.

243
00:35:10,100 --> 00:35:13,000
- Co robisz?
- Cześć, napijesz się czegoś?

244
00:35:13,200 --> 00:35:16,000
- Jest ze mną.
- Masz na imię Noemi?

245
00:35:16,200 --> 00:35:20,100
Grubasie, z chuja spadłeś,
czy jak?

246
00:35:20,300 --> 00:35:23,700
- Coś ty powiedział?
- Gennaro, przestań.

247
00:35:23,900 --> 00:35:28,200
- Zabiję cię.
- Nie jesteś u siebie, ogarnij się,
Gennaro.

248
00:35:29,500 --> 00:35:32,200
Pa, Noemi.

249
00:35:33,100 --> 00:35:34,500
Co to, kurwa, było?

250
00:36:05,100 --> 00:36:09,400
Ty, Nieśmiertelny, załóż to.
Na wszelki wypadek.

251
00:36:25,400 --> 00:36:28,700
To będzie rzeź, Attilio.

252
00:41:36,300 --> 00:41:39,700
- Attilio! Attilio! Boli.
- Nic ci nie będzie.

253
00:41:41,500 --> 00:41:44,900
- Będzie dobrze.
- Zimno.

254
00:42:12,700 --> 00:42:16,800
Ciro, wiejemy, gliny jadą.

255
00:42:17,000 --> 00:42:20,500
Ciro, spierdalamy, on nie żyje!
Nic już nie zrobisz, dalej!

256
00:44:23,900 --> 00:44:28,400
Co w ciebie wstąpiło?
Przychodzisz tak po prostu do mojego domu?

257
00:44:29,500 --> 00:44:34,300
Pomyślałem, że muszę
opowiedzieć panu wszystko jak najszybciej.

258
00:44:36,800 --> 00:44:39,100
Mów.

259
00:44:41,900 --> 00:44:46,700
Attilio nie żyje.
I Centocapelli. Lisca i Africano też.

260
00:44:46,900 --> 00:44:49,200
A cel?

261
00:44:49,400 --> 00:44:52,100
Uciekł.
Nawet nie wiem, czy tam był.

262
00:44:52,300 --> 00:44:55,100
Był tam.

263
00:44:55,300 --> 00:44:59,700
Ale wszyscy pańscy ludzie zginęli.
Nikt nie przeżył.

264
00:45:06,400 --> 00:45:12,500
Może nie na marne.
Conte sobie to zapamięta.

265
00:45:12,700 --> 00:45:16,700
Teraz pomyśli,
zanim zacznie fikać.

266
00:45:28,600 --> 00:45:31,600
Przykro mi z powodu Attilio.

267
00:45:31,800 --> 00:45:35,800
Wiem, że był ci jak ojciec.

268
00:45:36,300 --> 00:45:39,700
Wiesz, że musieliśmy to zrobić.

269
00:45:39,900 --> 00:45:43,200
I musieliśmy to zrobić właśnie tak.

270
00:45:47,500 --> 00:45:51,100
Każę urządzić im wszystkim
godny pogrzeb.

271
00:45:51,300 --> 00:45:54,700
Zajmę się żonami i dziećmi.

272
00:45:54,900 --> 00:46:00,100
Co miesiąc będą dostawały
pieniądze. Dziewczyny też.

273
00:46:03,100 --> 00:46:05,900
Brawo, Nieśmiertelny.

274
00:46:06,600 --> 00:46:09,800
Należy ci się okrągła sumka.

275
00:46:45,200 --> 00:46:48,700
Antonio, szybko!
Spóźnisz się do szkoły.

276
00:46:48,900 --> 00:46:51,100
Twój talerz.

277
00:46:51,300 --> 00:46:55,800
Antonio! Szybko.
Zanieś ciastka do kuchni.

278
00:47:13,500 --> 00:47:17,300
- Luana! Weź to stąd.
- Za chwilę, mamo.

279
00:47:17,500 --> 00:47:20,800
Któregoś dnia ci to rozwalę.

280
00:47:21,000 --> 00:47:22,500
Szybciej.

281
00:47:29,000 --> 00:47:32,000
- Podaj herbatniki.
- Sam sobie weź.

282
00:47:32,800 --> 00:47:34,400
Ale mi się chce spać!

283
00:47:36,900 --> 00:47:40,700
/Na miejscu znaleziono
/zakrwawione ciała.

284
00:47:41,000 --> 00:47:44,800
- I co myślisz?
- Dobry wybór, Immacolata.

285
00:47:45,500 --> 00:47:48,800
W dodatku nie była droga.

286
00:47:52,100 --> 00:47:55,100
Tak może być?

287
00:47:56,900 --> 00:48:00,800
Dziękuję.
Do widzenia pani.

288
00:48:01,000 --> 00:48:02,100
Do widzenia.

289
00:48:12,400 --> 00:48:15,700
Wypróbujemy to cudo?

290
00:48:18,500 --> 00:48:21,400
Czemu nie.

291
00:48:32,600 --> 00:48:37,400
- Czemu ona jest taka twarda?
- Rzeczywiście, jakaś taka sztywna.

292
00:48:41,200 --> 00:48:44,100
I oparcie jakieś niewygodne.

293
00:48:44,300 --> 00:48:49,300
- Tak miało być, czy ona jest jakaś wadliwa?
- Nie, jest taka jak powinna.

294
00:48:50,600 --> 00:48:54,700
Nie podoba mi się.
Wymieńmy ją.

295
00:48:57,400 --> 00:49:00,700
Kanapa powinna być wygodna.

296
00:49:03,300 --> 00:49:06,500
Wymienimy ją.

297
00:49:25,500 --> 00:49:32,000
Pieprzone gliny.
Cholerne podsłuchy. Niech je sobie wsadzą w dupę.

298
00:50:13,100 --> 00:50:15,000
Żegnaj, Attilio.

299
00:50:56,100 --> 00:50:58,100
- Uciekać!
- Za późno.

300
00:50:58,300 --> 00:51:01,400
- Wcale że nie.
- Jak nie! Dobiegłem aż tutaj, wygrałem.

301
00:51:01,600 --> 00:51:04,200
Teraz ja stoję na czujce.

302
00:51:16,800 --> 00:51:18,400
.:: GrupaHatak.pl ::.

303
00:51:18,800 --> 00:51:20,500
Tłumaczył: józek & Niko

304
00:51:21,500 --> 00:51:25,450
www.NapiProjekt.pl - nowa jakość napisów.
Napisy zostały specjalnie dopasowane do
Twojej wersji filmu.
Powered by translatesubtitles.org